Faktem jest, ze rzeczy przyziemne i codzienne nie wzbudzaja w nas wiekszego zainteresowania. To tez dlatego latwiej jest przeoczyc fenomen tych nazwijmy zjawisk przyrodniczych.
Od jakiegos czasu chcialam poruszyc temat czworonoznych przyjaciol-psow.
W Finlandii gdzie mieszka okolo 5 mln ludzi jest 600 000 psow. Trzeba zaznaczyc, ze w Finlandii nie ma bezdomnych psow. Wszystkie psy maja dach nad glowa. Czyz to nie fantastyczne?
Psy w Finlandii traktowane sa jak czlonkowie rodziny. Tak wiem! Nie tylko tu tak jest, ale czy wysylajac kartke Bozonarodzeniowa podpisujasz ja rowiez imieniem psa? Nie! A finowie tak. Czasami mam takie wrazenie, ze psy (i inne zwierzatka domowe) traktowane sa nieco lepiej niz ludzie. Uslugi weterynarza sa ekstremalnie drogie, a mio wszystko chetnych nie brakuje. Instytycje takie jak fryzjer czy hotel dla psow maja sie tez bardzo dobrze. Finowie czesto nie poprzestaja na jednym psie kupujec drugiego tylko po to zeby ten pierwszy mial z kolege.
Psy w Finlandii doczekaly sie tez swoich psich parkow. Taki kawlalek gruntu okolo 100-150m2 jest ogrodzony, oswietlony, w srodku kosz na kupy i lopatka (do pomocy). Szczesliwe pieski moga sobie pobiegac i pobawic sie z innymi pieskami a ich wlasciciele moga porozmawiac.
Chcialabym sie skupic wlasnie na wlascicielach czworonogow. O ile finowie sa bardzo introwertyczni i trudno nawiazuja kontakty to tutaj musze wszystko odszczekac. Pies jest najlepszym powodem, pretekstem do malej pogawedki (oczywiscie o psie) z sasiadem. To nie oto chodzi, ze trudno przejsc obojetnie obok psa ktory wyraznie wywachal, ze jadles dzis kielbase i bynajmniej nie odczepi sie od nogawki od spodni. To jest cos glebszego. Cos czego nie da sie slowami opisac. Po prostu widzisz psa i musisz zagadac. Po prostu milosc. Tak finowie kochaja psy!
Strasznie sie rozpisuje, a chcialam napisac o Otto, czyli psie sasiadki. A wlasciwie nie o psie, a o sasiadzce. Zaczne od poczatku zeby wszystko mialo rece i nogi. W Finlandii mieszka sporo rozwodnikow. Przyczyny sa rozne (napisze o tym kiedys) ale skotek ten sam. Samotni ludzie w wiekszosci na emeryturze. I co tu robic zeby sie cos dzialo? Rozwiazaniem czesto byla pies. Tak tez sie stalo z moja sasiadka. Kilka lat temu zakupila psa o imieniu Otto, ktory zastepuje jej towarzysza zycia, nie chcialabym napisac meza bo zaczyna to byc podejzane.
Dzieki czoronogowi jest po co wyjsc na zewnatrz, sasiedzi przystaja zainteresowani pieskiem chwile porozmawiaja- zycie sie kreci. Nie mniej jednak czestotliwosc spacerow zaczela byc tak duza, ze nawet mlody pelny energii pies ma juz czasami dosc. Kiedys siedziac na balkonie widzialam ja Otto biegnie, ciagnac za soba sasiadke na smyczy. Pomyslalam, ze zobaczyl wiewiorke, albo zajaca. Nic z tych rzeczy. Pies ciagnal do domu! Zmeczony godzinnym wystawaniem przed osiedlowym sklepikiem w oczekiwianiu na potencjalna ofiare, z ktora to wlascicielka zamienilaby wiecej niz trzy slowa, jak tylko zobaczyl, ze spacer zbliza sie ku koncowi. Nie czekajac ani chwili ryszyl co sil w kierunku drzwi do klatki. Biedny :(
Poniewiaz jak juz wczesniej wspomnialam to jest tez i nasza sasiadka. Chcac nie chcac ofiarami monologow sasiadki jestm i ja.
Podsumowujac:skoro pies tez czlowiek, dajmy im odpoczac!
Ei kommentteja:
Lähetä kommentti