4.12.2013

Ciemnosc widze!

Witam wszystkich oswietlonych bardzo serdecznie. Ja i reszta 5 miljonowej wsi (ok przesadzilam) zyjemy w oparach wschodzaco-zachodzacego slonca. Dlatego ciemnosc widze! Rano o 7:00 gdy ide do pracy, o 9:00 kiedy jem drugie sniadanie, o 16 kiedy jest juz po.
Ale nie ma co sie smucic.. jest to czas tysiaca swiatelek oraz innych dupereli o ktorych chce napisac.
Okres ciemnosci to wspanialy czas zeby wypalic cala paczke swieczek, w kazdym oknie zawiesic gwiazdki i inne swiecidelka, ktore oczywiscie jedza prad jak szalone! Nie ma jak przespacerowac sie po dzielnicy i poczuc sie jak w Las Vegas. Co balkon to inny styl, szalone kolory gryza sie z brutalna i nudna biela pospolitych swiatelek. W tym roku zauwarzylam nowy trend.. manowicie migajaco pusajace iluminacje. Kicz przeplatany szalenstwem!
 
 
Druga sprawa. Zimowym dniem bez dnia rzadzi pizama! Dlatego najbardziej pozadanym prezentem na Swieta sa: szlafroki, spioszki dla doroslych, pantofle z futrkiem i skarpety z reniferem albo z renifera! Doslownie kazda wystawa sklepowa tonie w bardochach lozkowych. Finowie biora sobie do serca te wskazowki i juz 25.12 od rana (jakiego rana-nie ma swiatla) paraduja po swoich przystrojonych na czerwono domach uzbrojeni w cieple, miekkie pizamkowe stroje.
 
Po trzecie. Zeby wszyscy byli zadowolenii, owca cala, a wilk najedzony finowie wymyslili sposob na doladowanie baterii. Podstawa w zimowe poranki jest lampa dajaca ostre swiatlo...zeby nie napisac oczojebne! Zobaczcie sami:
 
 
Pod wplywem takiego swiatla melatonina zyje a z nia finowie, hurra! Ja mam migrene od samego ogladania tego zdejcia. A Wy?
Tym swietlnym akcentem zakoncze podsumowanie ciemnego dnia..byle do lata juz tylko..6 miesiecy i 17 dni!

27.10.2013

Jak to robia finowie #4 Talkoot


Dzis jest ten dzien. Jeden z dwoch w roku, kiedy sasiedzi gromadza sie i zaczynaja wspolnie porzadkowac podworko. Tyczy sie to spolecznosci blokowej oraz takich gdzie jest dzialki polaczone sa wspolnym podworkiem.
Sprzatanie odbywa sie przed zima i po zimie. Informacje na tablicy ogloszeniowej mozna zaoserwowac juz na dlugo przed sadna niedziela. Tak niedziela. Otoz najlepszym dniem tygodnia na sprzatanie (wedlug finow) jest niedziela. Spoldzienia wygrzebuje z piwnicy potrzebny sprzat typu: grabie, lopaty, zamawia kontenery na zagrabione liscie itd. Wszystko jest zorganizowane. Tylko mieszkancy do akcji. Co ciekawe chetnych nie brakuje. W ramach nagrody za wspolne sprzatanie spoldzielnia rozstawia grile na ktorych smaza sie ufundowane z czynszu mieszkaniowego kielbaski!
Ah ja uh...
Osoby takie jak ja, ktorych bynajmniej nie kusza grilowane kielbaski, sa w tym dniu zakladnikami wlasych czterech katow. Wyjscie z bramy wiarze sie bowiem z nienawistnym spojrzeniem zapracowanych sasiadow.
Dobrze ze ten CUDOWNY dzien jest tylko dwa razy do roku..a wyglada to tak:




...a potem grillowane kielbaski ;)
 
 

1.10.2013

Pies Otto i jego wlascicielka.

Faktem jest, ze rzeczy przyziemne i codzienne nie wzbudzaja w nas wiekszego zainteresowania. To tez dlatego latwiej jest przeoczyc fenomen tych nazwijmy zjawisk przyrodniczych.
Od jakiegos czasu chcialam poruszyc temat czworonoznych przyjaciol-psow.
W Finlandii gdzie mieszka okolo 5 mln ludzi jest 600 000 psow. Trzeba zaznaczyc, ze w Finlandii nie ma bezdomnych psow. Wszystkie psy maja dach nad glowa. Czyz to nie fantastyczne?
 

 
 
Psy w Finlandii traktowane sa jak czlonkowie rodziny. Tak wiem! Nie tylko tu tak jest, ale czy wysylajac kartke Bozonarodzeniowa podpisujasz ja rowiez imieniem psa? Nie! A finowie tak. Czasami mam takie wrazenie, ze psy (i inne zwierzatka domowe) traktowane sa nieco lepiej niz ludzie. Uslugi weterynarza sa ekstremalnie drogie, a mio wszystko chetnych nie brakuje. Instytycje takie jak fryzjer czy hotel dla psow maja sie tez bardzo dobrze. Finowie czesto nie poprzestaja na jednym psie kupujec drugiego tylko po to zeby ten pierwszy mial z kolege.
Psy w Finlandii doczekaly sie tez swoich psich parkow. Taki kawlalek gruntu okolo 100-150m2 jest ogrodzony, oswietlony, w srodku kosz na kupy i lopatka (do pomocy). Szczesliwe pieski moga sobie pobiegac i pobawic sie z innymi pieskami a ich wlasciciele moga porozmawiac.
 
Chcialabym sie skupic wlasnie na wlascicielach czworonogow. O ile finowie sa bardzo introwertyczni i trudno nawiazuja kontakty to tutaj musze wszystko odszczekac. Pies jest najlepszym powodem, pretekstem do malej pogawedki (oczywiscie o psie) z sasiadem. To nie oto chodzi, ze trudno przejsc obojetnie obok psa ktory wyraznie wywachal, ze jadles dzis kielbase i bynajmniej nie odczepi sie od nogawki od spodni. To jest cos glebszego. Cos czego nie da sie slowami opisac. Po prostu widzisz psa i musisz zagadac. Po prostu milosc. Tak finowie kochaja psy!
 
 
Strasznie sie rozpisuje, a chcialam napisac o Otto, czyli psie sasiadki. A wlasciwie nie o psie, a o sasiadzce. Zaczne od poczatku zeby wszystko mialo rece i nogi. W Finlandii mieszka sporo rozwodnikow. Przyczyny sa rozne (napisze o tym kiedys) ale skotek ten sam. Samotni ludzie w wiekszosci na emeryturze. I co tu robic zeby sie cos dzialo? Rozwiazaniem czesto byla pies. Tak tez sie stalo z moja sasiadka. Kilka lat temu zakupila psa o imieniu Otto, ktory zastepuje jej towarzysza zycia, nie chcialabym napisac meza bo zaczyna to byc podejzane.
Dzieki czoronogowi jest po co wyjsc na zewnatrz, sasiedzi przystaja zainteresowani pieskiem chwile porozmawiaja- zycie sie kreci. Nie mniej jednak czestotliwosc spacerow zaczela byc tak duza, ze nawet mlody pelny energii pies ma juz czasami dosc. Kiedys siedziac na balkonie widzialam ja  Otto biegnie, ciagnac za soba sasiadke na smyczy. Pomyslalam, ze zobaczyl wiewiorke, albo zajaca. Nic z tych rzeczy. Pies ciagnal do domu! Zmeczony godzinnym wystawaniem przed osiedlowym sklepikiem w oczekiwianiu na potencjalna ofiare, z ktora to wlascicielka zamienilaby wiecej niz trzy slowa, jak tylko zobaczyl, ze spacer zbliza sie ku koncowi. Nie czekajac ani chwili ryszyl co sil w kierunku drzwi do klatki. Biedny :(
 
Poniewiaz jak juz wczesniej wspomnialam to jest tez i nasza sasiadka. Chcac nie chcac ofiarami monologow sasiadki jestm i ja.
Podsumowujac:skoro pies tez czlowiek, dajmy im odpoczac!
 
 
 

1.5.2013

Prawie na zewnatrz.

Zaczela sie wiosna. W calej Europie jest cieplo, rosnie trawa i robi sie zielono i tak dalej. No moze z wyjatkiem Hiszpanii i Francji gdzie niedawno spadl snieg. Nie mniej jednak, kolejne szesc miesiecy uplynie w cieplej atmosferze, a przynajmniej powinno.
W Finlandi musi byc jednak inaczej, bo przeciez gdyby bylo tak jak jest wszedzie to to nie byla by Finlandia. Wiosna do Helsinek (nie mowie o polnocy tam nie ma wiosny ani lata, ale to inny temat) zawita moze za miesiac, moze za dwa. To sie bedzie juz nazywalo juz lato. Do tego czasu Finowie jak najbardziej korzystaja z chlodnej aury. Budza sie ze snu zimowego, wmawiaja sobie ze jest cieplo i wychodza na zwnatrz, aby zlapac pierwsze promyki slonca. Ciepla jednak nie ma, bo jak mozna nazwac ledwo co 10 stopni i lodowaty wiatr od morza. By the way, morze jak i jeziora pokrywa jeszcze lod, to nic ze jest juz maj! Nie mniej jednak wracajmy do tematu..na czym to ja skonczylam..a tak.. Finowie nie maja innej mozliwosci jak udawac, ze jest cieplo i udawac, ze sa na zewnatrz. Popularne na polnocy oszklenie balkonow nie przyjelo by sie nigdzie indziej w Europie, bo kto chcialby fundowac sobie szkalrnie na balkonie? Tutaj to sie sprawdza rewelacyjnie! Nawet przy 10 stopniach na zewnatrz, mozna spokojnie siedziec na balkonie i poudawac, ze jest fajnie i cieplo.
Takie wynalazki nie ograniczaja sie tylko do balkonow. W Helsinkach wiekszosc, jak nie wszystkie tak zwane dziedzince w kamienicach maja szklane dachy.


 


Tak jak na tym zdjeciu trzeba bylo poradzic sobie z wszechogarniajacym zimnem montujac szkalny dach. Jest to fragment tak zwanego ''korytarza miejskiego'' czyli: City käytävä. Aby lepiej zrozumiec fenomen tego korytarza musze rozwinac nieco temat. Wszystko zaczyna sie na stacji metra pod glownym dworcem kolejowym w Helsinkach. Po wyjsciu z metra wcale nie musimy opuszczac ciepelka i wychodzic na lodowata powierzchnie ziemi. Centrum Helsinek polaczone jest bowiem siecia podziemnych korytarzy, w ktorych sa sklepy i restauracje. Wyglada to mniej wiecej tak.


 


Korytarzami tymi mozna dojsc w rozne miejsca. Po co chodzic po sniegu jak mozna ten sam odcinek pokonac pod ziemia. Cyz to nie jest wspanialy wynalazek? Tam gdzie korytarz sie konczy i powoli wychodzimy na powierzchnie czakaja na nas takie wlasnie zadaszone dziedzince jak ten ponizej.


 
 

Wszystko po to zeby ciagnaca sie w nieskonczonosc zima, brak wiosny i krotkie lato doskwieraly jak najmniej miejscowym tubylcom w tym i mi!