20.12.2012

This is the end



Amerkanie odwoluja zajecia w szkolach, chinczycy aresztuja obywateli, w Polsce glos zabiera  szef Bezpieczenstwa Narodowego. O co chodzi? Jutro ma nastapic koniec swiata. Mieszkancy miejscowosci , o wdzieczniej i jakze na czaseie nazwie: Koniec Swiata bynajmniej sie tym nie przejeli. Maja bowiem zamiar urzadzic huczna impreze, o ktorej lokalne gazety i nie tylko trabily juz jakis czas.
Czy ktos ten caly cyrk ogarnie lepiej niz Justyna Steczkowska? Nie sadze! W porannym programie tvn’u dziewczyna szamana, wyznala co o tym wszystkim mysli. Jak sie bowiem okazuje sprawa nie jest taka prosta. Justyna przytoczyla przepowiednie nie tylko Majow, ale i Ojca Pio, Nostradamusa i innych doglebnie w nie wierzac. Na koniec powiedziala tez, ze nastapia jakies zmiany w energetyce?!
Mysle, ze co do tego ostatniego sie nie pomyliala biarac pod uwage, ze wedlug raportu niezależnej agencji wywiadowczej Stratfor: ‘’Polska bedzie energetyczna potega’’ i to dzieki łupkom, a wlasciwie zlozom gazu łupkowego. Czyli tlumaczac jezykiem Justyny Steczkowskiejcznym: ‘’ po 21.12.2012 nastapia zmiany na poziomie energetycznym’’. Oby to i ta oblednie szybka kolej PKP, ktora zawiezie nas z Warszawy do Gdyni w zaledwie uwaga:  trzy godziny, nastapila przed rzeczywistym koncem swiata!

7.10.2012

Jak to robia finowie #3

Nie dziwi mnie fakt, ze dobre jedzienie smakuje i znika z talerzy szybciej niz sie na nich pojawi. Dziwia mnie jednak pyszne resztki jedenia czekajace na swojego "zbawiciela dojadacza". Chce przyblizyc dzis jedna z wielu zagadak finskiej kultury, czyli tak zwane niedojadki.

"Kto zjada ostatki ten jest piekny i gladki"- owszem, w Polsce, ale nie w Finlandii. Nie sugeruje bynajmniej iz finowie sa pomarszczeni, ale cos jest na rzeczy bo faktycznie dorastaja i starzeja sie szybciej niz polacy! Ok, nie o tym chcialam pisac.

Finowie uwazaja, ze w dobrym stylu jest zostawic..., albo inaczej nie wypada zjesc ostatniego kawalka, na przyklad placka. Nie wiem co sklania ich do takiego myslenia? Chce wierzyc, ze robia to z uprzejmosci, tak na wszelki wypadek, gdyby ktos jeszcze chcial skosztowac. Sprawy zaczynaja byc zabawne, gdy z przyslowiowego kawalka placka finowie zaczynaja odkrajac mniejsze kawalki, az na talerzu zostaje jakis wiekszy "okruch-niedojad" dokladnie nie wiadomo czego, albo po czym. Na tym nie koniec. Taka zabawa w odkrajanie moze trwac dlugo! Owe niedojadki potrafia czakac na swojego "zbawiciela dojadacza" nawet kilka dni! Okruch znajdzie zainteresowanie dopiero wtedy gdy zacznie zmieniac kolor, zapach i smak. Ale o tym ostatnim juz sie nikt nie przekona bo wtedy to laduje w koszu i tak sie konczy smutna historia okrucha-niedojada.

Dziwne, cyz nie?
Na dowod zalacze zdjecie ze stolu w pokoju socjalnym, gdzie na swoj marny koniec czekaja dwa cukierki i Pan Okruszek-placuszek. Smacznego!

fizjoterapia, pokoj socjalny

29.6.2012

Jeszcze jeden, jeszcze raz..

Nawet nie moge sobie wyobrazic, ze to juz koniec. No prawie koniec. Bylo ich 31. Ostal sie jeden! Kijow bedzie mial swoj Apeninsko- Iberyjski final. Pytanie co dalej. Mundial? Bylo by swietnie bo wszystko sie udalo, stadiony gotowe, drogi przejezdne, piwa wystarczy no i fani na miejscu. Mysle, ze wszyscy sa dumni. Polska (i Ukraina) zdala test. No ale przeciez nie moze byc tak pieknie. Pan prezes nie byl by soba gdyby nie podsumowal swoimi slowami. Kaczynski jest tego zdania, ze cale EURO skonczylo sie kleska. No faktycznie totalna katastrofa bo nierealne 3.000 km autostrad nie udalo sie zrealizowac w przeciagu 4 lat. Nic innego sie nie liczy? Premierowi Tuskowi dopiero dzis opadly spodnie. Ja juz jestem bez kilka lat, ale prezes nadal nie przestaje zaskakiwac. Kaczynski staje sie powoli taka nasza maskotka narodowa. Zabawny, smieszny, nierozsadny, niedorzeczny ''staruszek''  ktoremu okolo 63 lat temu zaczela sie  postepujaca degeneracja rozumu. Czy mozna sie zloscic? Oczywiscie ze nie! Mozna sie tylko modlic. Wloska druzyna juz zaczela. Wczoraj wybrali sie na piechote z Wieliczki do Lagiewnik podziekowac miedzy innymi za to, ze Kaczynskiemu nie udalo sie popsuc EURO. Fakt jest taki, ze nie mamy zdjec z Klasztoru, wiec nie jestesmy pewni czy po prostu nie udali sie na piwko. W koncu od poczatku narzekali, ze Wieliczka jest na kompletnym zadupiu i nie moga sie niczym dostac do centrum! Ale gdyby to miala byc prawda, ze podreptali sie pomodlic to jeden z komentujacych slusznie zauwazyl ze: Obudzili Pana Boga i teraz nic juz nie wygraja. W koncu Balotelli jest jeden, a hiszpanow jedenastu.

3.5.2012

Hymn z Kokolandu

Milosnicy pilki noznej (i nie tylko), mam dobra wiadmosc! Hymn na EURO bedzie, a wlasciwe juz jest! Powstal w tempie ekspresowym, w ciagu jednej nocy. Jezeli ktos mial jeszcze watpliwosc, ze Polska jest krajem plebejskim to ma okazje sie o tym przekonac na wlasne uszy, oczy z reszta tez. Co lepsze hymnem owym chcemy udowodnic calej Europie, ze wlasnie tacy jestesmy: prosci, weseli, no i ze blizko nam do kur, kurnika, a z tamtad juz nie daleko do chlewka. Mozemy byc dumni, EURO 2012 jest niezaprzeczalnie nasze! Niby organizujemy je we wspolpracy z Ukarina, ale tak naprawde to tylko niby. Bo to u nas beda spali zawodnicy, u nas beda pili kibice no i nasz hymn bedzie dumnie brzmial z telebimow w calej Europie. Jezeli jakis niedoinformowany kibic poleci do Kijowa to szybko sie zorientuje, ze EURO jest w Polsce. Oby tylko umial trafic z porwotem. Nawet jezeli uslyszy z oddali dumne ''Koko, spoko'' to nie mamy gwarancji, ze zrozumie napisy ukrainskie i wsiadzie do wlasciwego pociagu jadacego do Krakowa, a nie Wladywostoku. Краків i Bладивосток. Te dwa napisy znacza dla Anglika tyle samo, co dla polskiego turysty w londynskiej restauracji ''fish and chips''. Ale nie ma co sie martwic na zapas. Angela tez sie zastanawia czy chce wogole pojechac ogladac mecze na Ukrainie. Zaloze sie ze slyszala juz nasz hymn i to ja przekonalo. Nie bedzie tez zadnych porazek. Jedyna porazka jest to, ze nie organizujemy EURO sami! Nasz wybitny zespol Jarzebiny pokazal na co nas stac na dlugo przed oficjalnym gwizdkiem. Jeszcze jest czas dla niezdecydowanych turystow. Zastanowcie sie dobrze, polskie ''koko-spoko-piwo'' smakuje lepiej!

 Posluchajcie sami!

''Jarzebina'' Koko euro spoko

1.5.2012

Majorkanska malpa

Dzis bedzie cos z cyklu z kamera wsrod zwierzat.  Ostatnio zaobserwowalam dziwne, a moze i nie, ale jakby nie patrzec zjawisko. Nazwijmy je ''zjawiskiem brytyjskim''. Mlodzi brytyjczycy lawinowo zjezdzaja miedzy innymi do nadmorskich kurortow typu Magaluf by tam zazyc ostatniej przygody zanim powiedza sakramentalne ''tak!''. Grubo ponad polowa turystow na Balearach to brytyjczycy. Jak ich poznac? Przecietna brytyjka ma 10-15 kg nadwagi, rozczochrane wlosy z ust wystaje papieros, a po pulchniutkich lapkach splywa nie pierwsze i nie ostatnie dzis piwo. Przecietny brytyjczyk na wakacjach to cos pomiedzy malpa, a homo sapiens. Niby wyglada jak sapiens (nie wiem moze i homo), ale zachowaniem przypomina  malpe. Odglosy jakie wydaje i styl zataczania sie moglyby sugerowac, ze urodzil sie i dorastal na pograniczu Konga i Czadu. Zapomnialam dodac, ze obydwa rodzaje zarowno meski jak i zenski chodza boso. Sa tez inne znaki szczegolne jak tatuaze. Im bardziej wyzwolony osobnik tym wiecej dzwinych nie trzymajacych sie kupy obrazkow na roznych czesciach ciala. Jak sie komunikuja miedzy soba ? W wiekszosci sa to niezrozumiale dla otoczenia jeki i ryki, ktore po dluzszej analizie moznaby bylo odczytac jako okrzyki godowe. Reasumujac: Nie zaluje, ze mialam ta niepowtarzalna okazje obserwowania malp majorkanckich. Musze tylko ostrzec, ze ''zjawisko brytyjskie'' moze nasilic sie w okolicach stadionow EURO na poczatku czerwca tgo roku. Powodzenia!

17.4.2012

...sama praca czlowiek zyje czyli: Jak to robia finowie #2

Monotonia zycia codziennego w Finlandii nie sprowadza sie do wyrzucania przepelnionego kubla na smieci, ani zakupow w osiedlowym sklepie, gdzie znudzona sprzedawczyni dlubie w nosie akrylowym paznokciem i podpiera na ladzie zwiedniete ogrody. Tutaj zycie kreci sie wylacznie wokol pracy. Stare powiedzenie mowi : "bez pracy nie ma kolaczy" i musze przyznac, ze cos w tym jest..ale nie pozostane dluzna i retorycznie zapytam: Co z tych kolaczy jak nie ma czasu ich zjesc? Zmeczeni, szaro zieloni finowie wracaja po pracy do swoich domow, gdzie na pewno nie czeka na nich cieply pachnacy obiadek. Moga natommiast spodziewac sie pogryzionych przez psa butow, zmywarki pelnej czystych naczyn, ktorej nikt nie ma sil oproznic, oraz lodowki gdzie na srodkowej polce kroluja gotowe potrawy z gatunku "2 minuty w mikrofalowce". Wieczor mija na ogarnieciu siebie i metrow kwadratowych tak by jak najszybciej mozna bylo pojsc spac bo przeciez trzeba sie wyspac, zeby na nastepny dzien byc w swietnej formie w pracy. Do prawdy szalenstwo. Je sie po to, zeby bylo co spalac w pracy, a pracuje sie po to, zeby mozna bylo kupic to "2 minutowe" cos! No tak, ale jest weekend. Weekend jest po to zeby szaro zielone spoleczenstwo moglo przecedzic elektrolit tak by nie doszlo do spłynięcia mas czynnych. Prosciej? Prosciej sie juz nie da! W piatek po pracy, finowie zaopatruja sie w tak zwane six pack'i by przez nastepne dwa dni mogli doladowac akumulatory w domowym zaciszu. Jest jedna zasada. W niedziele nie pija! No i jak tez sie mozna domyslic, na nastepny dzien trzeba byc w nie nagannej formie!

14.4.2012

Jak to robia finowie # 1

Mieszkajac tu juz ponad szesc lat moge zaryzykowac stwierdzenie, ze wiem o czym pisze. Tak tez postanowilam zaczac cykl z serii: Jak to robia finowie. Poniewaz te same rzeczy mozna robic na kilka sposobow, nie bylabym soba gdym nie zajela sie ta sprawa osobiscie. Bacznie przygladac sie bede i analizowac zachowania na pierwszy rzut oka introwertycznych finow. Dzis zaczne od zachowan spolecznych, takich jak kontaktowanie sie z druga osoba. Tutaj finowie podarzaja w mysl zasady: im dalej tym bezpieczniej. Przyslowiowe pol metra przeradza sie w pol kilometra, a umiar w rozmowie w cisze. Reasumujac: najwygodniejszy i njacichszy jest kontakt elekroniczny. Na dowod tego zalacze zdjecie z piatkowego wypadu do klubu.


12.4.2012

Era Star Trek'u

Wczoraj dowiedzialam sie o nowym wynalazku Google nazwanym przeze mnie roboczo "eye phone". Dla nie wtajemniczonych wyjasnie, ze to nic innego jak poczatek konca. Konca uzywania rak do: pisania, "klikania" i czego kolwiek innego. Natura tak urzadzila ten Swiat, ze gdy jedno sie konczy zaczyna sie cos innego. W taki tez sposob powstaje supernowa era, tak zwana Era Star Trek'u. Gdyby jeszcze ktos nie wiedzial o czym pisze oto zdjecie!

 
Google glasses

11.4.2012

1,2,3 testing

Zaczynam pisanie. Pewnie szybciej sie skonczy niz zacznie. A moze faktycznie to rodzaj terapii? Przekonamy sie, a wlasciwie to ja sie przekonam, bo ktoz by tam czytal mojego bloga. Swiat Kingizmow pozostanie nieodkryty, jak cudowna skrzynia u stop Sfinksa?